Współuzależnienie
    beata466 pisze:

    Nie wiem dlaczego ale wisi nad nami jakieś fatum Umówiłam się z panią psycholog, że będę chodziła na terapię, ale pracuję na zmiany i nie zawsze mi pasuje. Kiedy wreszcie po trzech tygodniach dotarłam do ośrodka okazało się że terapia jest odwołana z powodu urlopu. Pojechalam za tydzień i znowu zastałam zamknięte drzwi, czy to tak ma wyglądać? Poprzednio nie napisałam, że psycholog stwierdziła iż mąż nie nadaje się na terapię, ponieważ nie chce współpracować, a on odebrał to, że jest zdrowy i terapia nie jest mu potrzebna. Nie wiem jak mam dalej żyć nie mogę liczyć na niczyją pomoc, moja mama zmarła 2 maja, a teraz nie mam nawet z kim zostawić dzieci jak idę do pracy. A ten osioł doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego się mądrzy





Wszystko jest do zrobienie,do pokonania ,ważne tylko aby chcieć i dążyć konsekwentnie do celu.Ja mam męża alkocholika nie pijącego od 8 lat.mój mąż był totalnie nieodpowiedzialny,tyran i despota,egocentryk,cham ,manipulant i nie wiem co jeszcze.2 lata chodziłam na terapie nim przestał pić. A przestał pić gdy dostał padaczki alkocholowe i wylądował w szpitalu.wystraszył się ,pomyślał ,że to kres jego dni i przestał pić.Nie myśl ,że coś się między nami zmieniło.Nadal jesteśmy sobie wrogami,toksyczny związek.Ale dla mnie najważniejsza jest terapia moja własna która polega na tym aby swoje życie wziąć w swoje ręce a jego życie to jego problem.


  PRZEJDŹ NA FORUM