ZMARTWIENIA !!!

Przestaje pić
T#79512 Jego najsłabsza "chwila"
Facebook
Reklama



beenhuur
Użytkownik
#554196 05.07.2010 14:23:16
hehe, też czesto sobie to powtarzam ale to nie takie proste, takie to zycie niestety.
piotr2273
poziom 2
Użytkownik
#554201 05.07.2010 14:40:38
Witam.
Mam sąsiada który od kilku lat prawie codziennie pił.
Piszę że pił bo od ok. roku pije coraz mniej.
Wczoraj mi powiedział że bardzo go zainteresowała budowa samochodów,i ich naprawa.
Powiedział że motoryzacja to bardzo ciekawy temat.
I dzięki nim przestał "tak" pić.Dodam że ma z 34 lata.
Wiele razy w garażu mu tłumaczyłem jaka to "podstępna" choroba,która człowieka niszczy.
Nałóg to samo zniszczenie.
Sam mi wczoraj powiedział że mam napisać na forum że już prawie przestał pić ale ma
jeszcze słabe chwile.I prosi Was o porady.
Co któryś dzień,tylko wieczorem ma,tak to nazwał GŁUPIE MYŚLI,żeby sobie wypić,
jakoś się hamuje ale jest trudno.
Mówiłem Mu że jak ODPŁYNIE to będzie chlał,i trudno będzie przestać.
Już dawno Mu tłumaczyłem że cały problem leży w głowie.
Proszę o porady związane z tymi nieszczęśliwymi jego wieczorami?
Martana
poziom 5
Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
#554303 05.07.2010 20:25:00
On nie ma nieszczęśliwych wieczorów, jest nieszczęśliwy bez przerwy. W ciągu dnia ma różne sprawy do załatwienia, rzeczy, które go interesują i potworny ból zwany głodem alkoholowym daje się jakoś znieść. Wieczorami siedzi w domu, zaczna się nudzić, nie ma co zrobić z rękami, nie interesują go ani filmy w tv ani ksiązki, marzy tylko o tym, by się napić. I tak jest dzielny, że próbuje podjąć walkę z nałogiem. Robi to niestety na pół gwizdka. Jeśli chce dalej się katować bez pomocy np. genialnego hipnotyzera, który potrafi zdjąć z człowieka głód alkoholowy, niech znajdzie sobie zajęcie i na wieczór. Może jakaś praca na drugą zmianę, albo grupa znajomych, którzy ne przepadają za alkoholem ale np. uwielbiają grac w brydża, cokolwiek. Są też wieczorne a nawet nocne spotkania AA ale nie na każdego to działa. Ja np. uważam, że te mityngi to zloty zmasakrowanych psychicznie i cierpiących wraków ludzi, którzy spotykają się by w grupie wylewać swoje żale jak to im potwornie ciężko i źle. Dopiero po takim mityngu (mi przynajmniej) chciało się pić!!! Sto razy bardziej niż normalnie! Tak czy siak musi facet znaleźć pomysł na siebie. I niech nie będzie sam. Zakolegujcie się, bądź przy nim jak kumpel czy brat. Lepsze to od samotnych wieczorów z potwornie silnym bólem psychicznym.
suzi84
poziom 2
Użytkownik
#554394 06.07.2010 08:39:42
Martana myślisz ze dodatkowe zajęcie na wieczór sprawi, że ten człowiek przestanie pic? Ja szcze wątpie. Nałóg to choroba. Ten czlowiek potrzebuje pomocy bo sam sobie niestety z tym rady nie da. Pytanie czy chce wyjsc z uzaleznienia i podjąc terapię.
Nie wiem na ile masz wiedzę odnośnie AA ale tam spotykają się ludzie również po to, aby dzielic się swoimi doświadczeniami jak życ w trzeżwości.

Martana
poziom 5
Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
#554420 06.07.2010 09:47:04
Jestem niepijącą alkoholiczką. Lata piekła jakie przeżyłam pozwoliły mi na dogłębne poznanie problemu. Powiem Ci jedno - póki ktoś naprawdę nie będzie chciał przestać pić, nie przestanie. Będzie dokonywał niemożliwego, będzie zdobywał pieniądze spod ziemi, kradł i oszukiwał, robił dosłownie wszystko, by zdobyć alkohol. Z tego co piszesz wynika jednak, że twój znajomy chce przestać pić a jeśli tak jest, to warto mu pomóc. Chęć niepicia to jedno a zżerający od środka jak najgorsza zaraza głód alkoholowy to inna sprawa. I właśnie w przezwyciężeniu tego głodu może mu pomóc towarzystwo innych ludzi. Jeśli chodzi o kluby AA to wierz mi, ci ludzie nie wymieniają się doświadczeniami o życiu w trzeźwości. Oni opowiadają o tym jak im ciężko nie pić, ile razy podchodzili do prób samobójczych, jak często się modlą prosząc o ulgę w cierpieniu itd. Podsumowując - jeśli ten człowiek nie chce przestać pić to nie warto poświęcić na pomaganie mu nawet sekundy, jeśli chce przestać, trzeba go wspierać. Sam oceń jego stan i zrób co uważasz.
piotr2273
poziom 2
Użytkownik
#554510 06.07.2010 13:41:04
Mam znajomego terapeutę,dużo się od Niego dowiedziałem o tym nałogu.
Wiele wyczytałem w necie,trochę słyszałem w radiu Euro,
wiem dobrze że alkoholik tak długo pije dopóki mu w tym jest dobrze.
A zrywa z nałogiem kiedy mu zdrowie nie pozwala,kiedy dosięgnął dna,gdy ma problemy z wymiarem sprawiedliwości(przymusowe leczenie),itd.
Kolega Clown napisał-to popie... myślenie.
Dlatego od dłuższego czasu próbuję
"Jego myśli zkierować na właściwe tory"
Napewno się ze mną zgodzicie,bo cały problem leży w głowie.
Nie pił gdy wziął do poczytania książkę ,Elektrotechnika i elektronika w pojazdach samochodowych.
Wiem że można na niego tak wpłynąć że nie będzie pił.Edukacja i jeszcze raz edukacja,
a to zainteresowanie motoryzacją mu w tym pomoże.
Martana
poziom 5
Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
#554924 07.07.2010 13:30:40
Alkoholik pije nawet, jak mu z tym niedobrze. Można doprowadzić się do takiego stanu, że bez ćwiartki czystej po przebudzeniu nie można wstać z łóżka a i tak pije się dalej. Przecież nikomu nie jest w takiej sytuacji dobrze. Jedynym wyjściem, by coś się przestawiło w głowie pijącego jest jakiś szok, wstrząs, coś tak potwornego, że stawia na baczność. Obawiam się, że człowiek, o którym tu rozmawiamy, nie przeżył jeszcze nic podobnego, więc cała edukacja, delikatne naprowadzanie i takie tam na nic się nie zdadzą.
Clown
poziom 3
Użytkownik
#556026 10.07.2010 09:02:04
mi tam było dobrze z półlitrówka rano wesoły)
Fakt nie mogłem juz bez "baniaka" wstac ale jak byłem zadowolony ze wstaje i własnie "swieży" ide sie napic wesoły) ... do czasu

.... czyli mozna byc szcześliwym choć do powstania rano potrzeba flaszki jęzor
Martana
poziom 5
Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
#556070 10.07.2010 12:50:24
Clownie, pewnie, że można. Czasem wczuwam się w te cudowne poranki na mazurach. Wstawałam najwcześniej, bo mnie głód alko budził koło szóstej. W lodówce czekało kilka warek strong albo innych specjałów, piękna pogoda, sześć piwek do południa a potem następne dziesięć z kumplami nad jeziorem... Wtedy, na tamtą sekundę to był raj na ziemi, gorzej, jak po kliku latach kasa się nagle skończyła a rano bez wypicia nie byłam w stanie umyć zębów bez ryzyka wyłupania sobie oka szczoteczką...
zadowolona
Użytkownik
#562405 31.07.2010 16:18:15
A korzystaliście kiedyś z terapii u Pawła Szajdera i Marzeny Stachlewskiej?oni łącza tradycyjna psychoterapie i prace energetyczną.dla mnie bomba,przeszłam taki turnusik i oprocz tego,ze utrzymuje abstynencję od roku to czuje sie świetnie.pozdrawiam.
Reklama



Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!