 | Strona: 1 / 1 strony: [1] |
Z nim źle ale bez niego jeszcze gorzej...co robić? |  |
| | aneta3bit | 05.05.2010 18:11:21 | Grupa: Użytkownik
Posty: 7 #528291 Od: 2010-5-5
| Witam, bardzo proszę o pomoc... Jestem (byłam?) z chłopakiem prawie 3 lata. Jakieś 4 miesiące temu rzucił mnie bez powodu - stwierdził że chce być sam i nie wie co do mnie czuje. Chociaż zawsze zapewniał że jestem dla niego wszystkim. Później okazało się że z kimś "kręcił". Przeżyłam wtedy koszmar. Coś czego nawet nie da się opisać. Po miesiącu nie miałam już nadziei...i wtedy stwierdził że bardzo chce ze mną i że zrozumiał jak bardzo mnie kocha. Fakt - starał się jak nigdy dotąd, i w końcu uwierzyłam i postanowiłam znowu się w to wpakować. Teraz czuję się z nim strasznie... na każdym kroku podejrzewam go o zdradę...nienawidzę jak są w naszym towarzystwie kobiety a co mówić jeśli mnie przy nim wtedy nie ma. Wiem że mam paranoję, że jestem wtedy nieznośna... Czuję się przy nim brzydka, głupia i niechciana. Od kiedy z nim chodzę, jestem w ciągłej depresji. Cała rodzina jest w szoku bo zawsze byłam bardzo radosną osobą. A teraz nawet nie pamiętam kiedy ostatnio się śmiałam. Kilka już razy z nim zrywałam, ale zaraz po tym zdawałam sobie sprawę że nie umiem bez niego żyć... i własnie tu leży ten problem... nie wiem czy lepiej się męczyć ale chociaż z nim, czy lepiej odpuścić i jakoś żyć bez niego... Boję się że będę żałować jeśli to zakończę... ale nie mogę żyć w ciągłej nadziei że on w końcu będzie umiał okazać mi uczucie... Czasami chodzę w koło niego pół naga a on nawet uwagi nie zwróci... siedzi i gapi się w monitor... Nie czuję od niego miłości, pożądania, namiętności... a same słowa mi nie wystarczają...
   | | | Electra | 04.04.2025 20:58:28 | 
 |
| | | karola777 | 05.05.2010 18:41:02 | Grupa: Użytkownik
Posty: 5 #528299 Od: 2010-4-17
| Witam, jestem w takiej samej sytuacji czuje sie doslownie tak samo brzydka itd. jestem albo mnie nie ma czuje jakby mu to bylo obojetne. to boli bardzo boli nie wiem dlaczego ludzie tkwia w takich zwiazkach ktore niszcza od srodka czasami nawet nie mam ochoty zyc, nie wiem dlaczego mnie to spotkalo czasami mysle ze jestem za dobra dla niego dlatego mam tak jak mam, ciagle jakies klotnie tak jak wczoraj powiedzialam ze lepiej bedzie jak sie rozstaniemy, myslalam ze bedzie probowal cos naprawic zmienic ale to tylko zludne marzenia, nie wiem co bedzie dalej, ale tez nie wiem czy warto sie tak meczyc przez cale zycie, czuc sie nie kochanym | | | aneta3bit | 05.05.2010 19:10:25 | Grupa: Użytkownik
Posty: 7 #528308 Od: 2010-5-5
| eh dokładnie tak samo miałam. też powiedziałam żeby sie rozstać i też liczyłam że będzie walczył. A co on zrobił? napisał: "ja będę czekać na Ciebie", i poszedł z kumplem na ryby... biorąc pod uwagę, że mieszkamy pół kilometra od siebie... może to dziwne ale myślałam że troche bardziej się tym przejmie i będzie starał sie mnie zatrzymać. Czasem aż mnie denerwuje to że mówi że mnie kocha... mówi co innego a robi co innego... Czy jest szansa na to że będzie to normalny szczęśliwy związek?! | | | karola777 | 05.05.2010 19:47:36 | Grupa: Użytkownik
Posty: 5 #528324 Od: 2010-4-17
| Nie umiem odpowiedziec ale mysle ze nic sie nie zmieni, ja jestem w takim zwiazku juz 4 lata i jestem nieszczesliwa, ciagle albo placze jest mi zle bo nie jest tak jak powinno byc, nawet nie czuje sie atrakcyjna dla niego czasami zadaje sobie pytanie dlaczego on ze mna jest nawet jsak mowi ze mnie kocha ja mu juz nie wierze, nieraz jak chce porozmawiac i jak wspomne cos np. o okazywaniu uczuc on zaraz sie denerwuje i mowi ze znowu mam jakies fochy, na wszystko inne ma czas i nie jest zmeczony. pytasz czy jest szansa na to zeby to byl szczesliwy zwiazek moze i jest to zalezy od was, ale ja osobiscie juz nie wierze w to ze bede szczesliwa w takim zwiazku mysle ze zawsze bedzie tak samo w koncu to juz 4 lata i ciagle jest tak samo czuje sie niedowartosciowana i gorsza dlatego ze mnie tak traktuje | | | Martana | 05.05.2010 20:24:39 | 
Grupa: Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
Posty: 718 #528349 Od: 2010-2-12
| Wszystkie piszecie, że jesteście z kimś od conajmniej 3 lat i nagle się okazuje, że ta sytuacja bardziej wpędza w depresję, niż przynosi radość. Już kiedyś, przy omawianiu innego problemu, napisałam dlaczego tak się dzieje. Zainteresujcie się trochę antropologią a będziecie wiedziały z czego to wynika. A po krótce: Chemiczna fascynacja, która była jedynym spajającym elementem w waszych związkach wygasła. TO NORMALNE, tak się dzieje w gatunku ludzkim od zawsze. Nie ma pożadania, pasji, miękkich nóg i całej szopki, którą mylnie nazywacie miłością. Z drugiej strony zostaje przywiązanie, pamięć spędzonych razem lat, wspólne zwyczaje i inne rzeczy, bez których nie wyobrażacie sobie życia. Wiekszość ludzi własnie teraz się rozstaje, to też normalne. Bardzo nieliczni jednak zauważają, że w czasie trwania "chemii" zdążyli się zaprzyjaźnić z partnerem i nawet teraz lubią z nim dzielić życie. Jeśli jednak nawet przyjaźni nie ma - trzeba wiać od partnera jak najszybciej, bo to wzajemne wymęczanie się, oboje może doprowadzić do obłędu. Same zastanówcie się jak to jest w waszych związkach ale na mój gust to jest to najlepszy czas, by wiać. Będzie cięzko ale tylko przez chwilę. Powodzenia. | | | aneta3bit | 05.05.2010 21:08:08 | Grupa: Użytkownik
Posty: 7 #528425 Od: 2010-5-5
| bardzo się bałam takich odpowiedzi... a jeśli trafimy na jeszcze gorszych? przecież na świecie są tacy sku* a my narzekamy na takie coś... wiem, że będę żałować jeśli zakończę raz na zawsze ten związek... ale nie chce też się tak wyniszczać... A może ja powinnam zmienić podejście do związku? może jeśli ja będę traktować to tak jak on to jakoś się ułoży... tylko że wtedy może być całkiem tragicznie bo mam wrażenie że tylko ja utrzymuje to wszystko w całości...
    A może powinniśmy pójść razem do psychologa? czy to pic na wodę? | | | Martana | 05.05.2010 22:08:22 | 
Grupa: Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
Posty: 718 #528486 Od: 2010-2-12
| Aneto, z całym szacunkiem, ale chyba nie przeczytałaś ani pół słowa z tego, co napisałam. Są setki tematów, na które nie mam nic do powiedzenia ale na ten akurat mam bardzo obszerną wiedzę. Przeczytaj proszę i zrozum, że na Twoją naturę i na genetykę, która ukształtowała Twój mózg, żaden psycholog nic nie poradzi. To, że reakcje w mózgu zachodzą tak a nie inaczej nie świadczy o tym, że ktoś jest sk.. synem, debilem, nieczułym chamem. Ludzie z natury nie są monogamistami i nigdy nie byli i trzeba ogromnej siły albo skłonności masohistycznych by decydować się na związek, który nie ma sensu. | | | aneta3bit | 05.05.2010 22:55:42 | Grupa: Użytkownik
Posty: 7 #528500 Od: 2010-5-5
Ilość edycji wpisu: 2 | Martana jakoś nie rozumiem przesłań Twoich wypowiedzi... widzę że Twoja wiedza opiera się tylko na teorii. Rozumiem, że Twoim zdaniem nie mam na nic wpływu? Mało składne to co mówisz...
A biorąc pod uwagę inne Twoje wypowiedzi to z całym szacunkiem ale widać masz większy problem ze sobą niż ja... | | | Martana | 06.05.2010 19:00:15 | 
Grupa: Użytkownik
Lokalizacja: Dublin
Posty: 718 #528768 Od: 2010-2-12
| Po pierwsze - praktyka skłoniła mnie do zainteresowania tymi sprawami pod względem teoretycznym. Po drugie owszem, mam pewne zmartwienie jak czytam, że ktoś przeżywa męki piekielne na własne życzenie, potem wylewa swoje żale w necie i czeka, aż inni internauci zaczną się łączyć w bólu. Minimalne i najdelikatniejsze słowo krytyki od razu jest komentowane z agresją i oburzeniem. To jednak nie jest mój problem ale Twój, na moje szczęście. Ja nie mam problemów bo wiem, jak do nich nie doprowadzać A zapomniałam dodać, że na to, czego nie rozumiesz najlepiej reagować negacją i oburzeniem i oczywiście konieczne jest dodanie na koniec, że to autor niezrozumiałych słów ma ze sobą problemy. Na wszelki wypadek, bo skoro nie rozumiesz o czym ktoś pisze to znaczy, że jest nienormalny. Cóż, szalenie dojrzałe podejście, troszkę trąci piaskownicą... | | | aneta3bit | 06.05.2010 19:38:20 | Grupa: Użytkownik
Posty: 7 #528775 Od: 2010-5-5
| Koniec tematu. Zostałam wystarczająco poniżona. Jeśli to jest Twoje hobby to gratuluję - wychodzi Ci świetnie. Ale do pomocy w rozwiązywaniu problemów raczej się nie nadajesz. I chyba masz troche za duże mniemanie o sobie...
| | | Electra | 04.04.2025 20:58:28 | 
 |
|
 | Strona: 1 / 1 strony: [1] |
<< Pierwsza | < Poprzednia | Następna > | Ostatnia >> |
Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!! |
|